!!!!!

!!!!!

czwartek, 26 lipca 2012

#2-Too much happiness

Równo o godzinie dziewiątej obudził mnie upierdliwy budzik,który puszczał ustawioną melodię  :
Metronomy-Love Song For Dog.
do usranej śmierci.Uwielbiałam tą piosenkę i mogłam jej słuchać cały czas ale rano było to dość irytujące.Usiadłam na krawędzi łóżka i wyciągnęłam ręce do góry jednocześnie rozdzielając każdy kręg  mojego kręgosłupa od siebie.Ziewnęłam jeszcze głośno i stwierdziłam,że pora otworzyć oczy.Wstałam i ubrałam się w leżące na oparciu krzesła ciuchy do biegania.Zwykłe czarne legginsy a do tego sportowy biustonosz.Niechlujnie związałam włosy w kucyk,który ocierał się o moje łopatki.Zbiegłam na dół i chwyciłam leżące na blacie kuchennym słuchawki.Wychodząc z domu wykręciłam numer May.Po 5 sygnałach w końcu odebrała.
-Halo ? czego dzwonisz w środku nocy ? -zapytała zaspanym głosem.
-May...Jest dziewiąta osiem.Wstawaj bo szkoda dnia.Piękna pogoda dzisiaj.-
-Co chcesz o tej porze ?-
-Opowiedzieć Ci o wczorajszym dniu.Taki tam zwykły z One Direction i mieszkniem w Londynie...Ale mówiłaś,że środek nocy,może dam Ci spać hmm ? -
-Co ?! One Direction ?! Mieszkanie w Londynie ?!-rozbudziła się od razu.Opowiedziałam jej wszystko co działo się dzień wcześniej nie pomijając przy tym czasu wybierania ciuchów.Słyszałam tylko pojedyńcze słowa komentujące moje szczęście.:Szczęściara,O jaaa,weeeź też chce,ja pierdole...
-Dobra May.Pogadamy jutro na Skype ? Dzisiaj chyba ide na koncert i wiesz.. nie dam rady,przepraszam Cię.-zrobiło mi się troche głupio bo miałyśmy dziś pogadać.
-Oszalałaś ? Korzystaj,dziewczyno ! Niczym się nie przejmuj.Mam tylko nadzieję,że zapoznasz mnie z chłopcami...-mówiła z zapchanymi ustami.Już coś jadła i oczywiście ciapała,czego ja nadzwyczaj nie lubiłam 
-Dobra,to w takim razie do zobaczenia jutro !-
-Do zobaczenia.-zakończyłam rozmowę i pobiegłam przed siebie by nadrobić kilometry.Po krótkim bieganiu   odezwała się seria na ciężarkach,która dzisiaj była nieco krótsza niż wczoraj.Wbiegłam szybko pod prysznic  i odkręciłam kurki z ciepłą wodą.Krople silnie uderzały o moje plecy i ramiona jednocześnie rozmasowując zmęczone mięśnie.Starannie umyłam całe ciało waniliowym płynem pod prysznic.Włosy zaś potraktowałam truskawkowym szamponem, i malinową odżywką na wzmocnienie włosów,która pachniała aż do kolejnego mycia.Sprawnie wykonałam jeszcze kobiece sprawy typu golenie nóg i obwinęłam się miękkim białym ręcznikiem jednocześnie zakładając na nogi gumowe croxy w kolorze błekitu.Zawinęłam włosy w turban i poszłam do swojego pokoju.Zegar ścienny w kształcie kota,który wisiał nad moim biurkiem właśnie wskazywał 10:25.Przesunęłam wielkie drzwi mojej szafy i wybrałam z niej asymetryczną spódnice w kolorze dojrzałych malin z cienkim,złotym paskiem spódnica i najzwyklejszą szarą bluzkę z rękawkiem ściśle przylegającą do ciała.Wysuszyłam włosy i zawiązałam je w ozdobną kokardkę,a twarz lekko przypudrowałam.Wzięłam telefon,założyłam na nogi sandałki z cienkich złotych paseczków i włożyłam na nos czarne Ray Bany.Zamknęłam drzwi na klucz i udałam się w stronę hotelu na śniadanie.Na miejscu byłam w tym samym czasie co chłopcy.Niall powitał mnie słodkimi słowami "pięknie dziś wyglądasz" i  przyjemnym pocałunkiem w policzek  a z resztą poprzybijałam piątki i przytuliłam się przyjacielsko.
-Po co biegasz ? I tak jesteś chuda chcesz być jeszcze chudsza ?Nie da się przecież !-poddenerwowanym głosem stwierdził Curly
-A co Ty ? śledzisz mnie ? -spojrzałam ze zdziwieniem na Stylesa.
-Wybacz,byłem rano na fajce przed hotelem i widziałem jak biegasz ii się wygadałem chłopakom-mulat stwierdził lekko skrępowany.
-Biegam dla kondycji a nie,żeby schudnąć.Poza tym chce jak najdłużej utrzymać taką wagę jaką mam teraz.-wytłumaczyłam siadając do stolika 
-Ile ? 30 kilo ?-Lou podniósł mi rękę i zaczął nią machać.
-Niestety ale 52.I nie śmiejcie się tak ze mnie rumuny !-zaczęłam przekomarzać się z chłopakami.
-Jesteś prawie wysokości Nialla a on ma 178 cm. i ważysz 52 kilo.Masz niedowagę ! Dziewczyno. Trzeba Cię utuczyć.Chociaż wczoraj zjadłaś tyle pizzy,że nie powiedziałbym,że trzeba Cię tuczyć na siłę.-dokończył i zaczął się nad czymś zastanawiać.
-Otóż to ! -odpowiedziałam i zaczęłam zapychać się musli z jogurtem wiśniowym.

-Słyszałem,że idziesz dzisiaj z nami na koncert.-uśmiechnął się do mnie Liam
-Właśnie chłopaki nie wiem czy chcecie mojego towarzystwa.Tak jakoś...-przerwał mi wypowiedź Zayn
-Zgłupiałaś ... Idziesz z nami i nie ma nawet innej opcji.Zapraszamy Cię serdecznie,jeżeli o to chodzi.-
-No okej.W takim razie teraz będę pewna,że mogę iść bezstresowo.-pstryknęłam palcami po czym skierowałam je w stronę chłopaków.Umówiłam się z nimi,że o 18 przyjdą po mnie bo o 20:30 zaczyna się koncert i muszą być na hali wcześniej.Po śniadaniu chłopcy rozeszli się do pokojów oprócz Nialla,który chciał pójść się przejść.Zabrałam go do Cannon Hills Parku gdzie usiedliśmy na ławeczce pod pięknie rozkwitniętą magnolią.
-Nawet tutaj jest ich jak mrówków.-burknął blondyn mając na myśli komicznie kryjących się w krzakach paparazzi.
-Jesteś sławną osobą.Nie ma co się dziwić...-odpowiedziałam
-Wiem...To jest głupie.Nie mam ani trochę prywatności.-stwierdził i rozłożył ręce na oparciu ławki.
-Ale masz za to masę wspaniałych fanek,które wspierają Cię na każdym kroku-poklepałam blondyna lekko po ramieniu i położyłam mu się na kolanach.
-Wiem.Dziękuje wam za to bardzo.-uśmiechną się do mnie.Posiedzieliśmy tak w ciszy zachwycając się śpiewem ptaków i zapachem kwiatów.Wiatr przyjemnie wiał chłodnym powietrzem co wspaniale ochładzało wysoką temperaturę jaka panowała dzisiejszego dnia.Po jakiejś godzinie postanowiliśmy jeszcze trochę pospacerować po ścieżkach parku aż do godziny 17  kiedy musiałam wrócić do domu i zacząć się ogarniać przed koncertem.Niall zachowywał się wobec mnie jak dobry kumpel tylko,że trochę kulturalniej.Nie przeklinał chociaż dobrze wiedziałam,że on akurat klnie jak szewc.Puszczał mnie przodem w przejściu,czasem przytulał,uśmiechał się do mnie.Miło było spędzać z nim czas.Chciałabym żeby nie było tak jak zwykle,że zakochuje się bez wzajemności tylko,że i on coś do mnie czuje.Ale to wszystko będzie miało okazję okazać się w najbliższym czasie.Wzięłam szybki prysznic,który trwał mniej niż 5 minut i zaczęłam się ubierać.Założyłam miętowe spodnie : spodnie i koszulę : koszula a do tego postanowiłam włożyć obcasy: buty.Tym razem użyłam również eyelinera oprócz tuszy do rzęs i pudru.Rozpuściłam włosy,które dosięgały już połowy pleców i były lekko kręcone.Zbiegłam na dół i włączyłam telewizor na kanale MTV Hits.Akurat leciała piosenka chłopców pt.What Makes You Beautiful . Zaczęłam tańczyć jak głupia i śpiewać.Stukałam w blat wystukując rytm,który grała perkusja. Zajmowali pierwsze miejsca list przebojów na każdym możliwym kanale i audycji radiowej co cieszyło bardzo ich fanów i z pewnością najbardziej ich oraz ich najbliższych.Otworzyłam wielką lodówkę i nalałam sobie zimnego mleka do przeźroczystej szklanki.W szafce leżały maślane rogaliki,które co jakiś czas piekł nam Dominik.Pewnie upiekł wczoraj i rodzice przynieśli wracając z pracy.Chwyciłam jeden z nich i łapczywie pochłonęłam go w szybkim tempie.Zjadłam jeszcze dwa i sięgnęłam do zamrażalki po lody o smaku mlecznej czekolady.Rozwaliłam się przed telewiorem i skakałam z kanału na kanał ale ak zwykle nic ciekawego nie było.Miałam jeszcze pół godziny do 18 więc włączyłam netbooka i weszłam na fb. oraz tt.Chwile pogadałam z jakąś dziewczyną ze Szwecji i skomentowałam pare zdjęć na facebooku.Już 18:55-zaraz będą chłopcy...Szybko wzięłam torbę i spakowałam do niej mojego iPhone'a,słuchawki,klucze,portfel,butelkę niegazowanej,zimnej wody i małą kosmetyczkę.Jeszcze w trybie ekspresowym umyłam zęby i byłam gotowa do wyjścia.Nie musiałam długo czekać bo punktualnie o godzinie 18 chłopcy stali pod moim domem.Zamknęłam zamek i zeszłam z ganku.Jako,ze miałam buty na obcasie  byłam prawie tego samego wzrostu co Nialler może jedynie 2 cm. niższa.Na hotelowym parkingu stał tourbus chłopców.Przed wejściem do wnętrza monstrum miło mi było poznać Paula i kilku przemiłych ochroniarzy,przy których wyglądałam jak małe dziecko.W środku było tyle przestrzeni ile w najnormalniejszym salonie.Mieli tutaj wszystko zaczynając od ekspresu do kawy kończąc po konsoli do gier.Niestety droga nie trwała zbyt długo więc nie mogłam wszystkiego zobaczyć.W zaledwie 15 minut dojechaliśmy do hali.Chłopcy najpierw zrobili próbę a potem zaczęli przygotowywać się do koncertu.Cały występ wspaniale bawiłam się z fankami w pierwszych pięciu rzędach..Jutro grali w innej hali więc dzisiaj nie rozdawali autografów etc.Jedyne co jeszcze musieli zrobić to spotkać się z fanami ze strefy VIP co potrwało troszkę ponad godzinę.W końcu wyszliśmy z hali.Każdy pytał czy mi się podobało.Jeszcze nigdy nie miałam okazji zobaczyć ich na żywo a dodatkowo dzisiaj mieli wspaniałego powera i sporo głupich pomysłów jak np.turlanie się i robienie fikołków po scenie.Gdy wracaliśmy usiadłam przy oknie i zaczęłam podziwiać wspaniałe miasto jakim jest Birmingham.Kochałam chodzić sama nocą po pustej starówce na której paliły się miliony neonów i świateł.Wieczorami miasto tętniło życiem każdy siedział w pubach i pił piwo.Zakochane pary przechadzały się deptakiem trzymając się za ręce i obejmując czule.Pamiętam jak tymi uliczkami chodziłam z Luke'm moją ''miłością" sprzed jakiś dwóch lat.Zakochałam się w nim w pierwszej klasie liceum,byliśmy ze sobą miesiąc aż nie znalazł sobie jakieś innej super laski,która poświeciła przed nim tyłkiem.Skoro zostawił mnie dla jakiejś lafiryndy nawet nie miałam co się tym przejmować-nie był mnie wart.Zamyśliłam się opierając głowę o szybę jak to zawsze w trakcie jazdy.O tym jak fajnie było by przejść tymi uliczkami z tym przystojnym blondynem o niebieskich oczach i słodkim uśmiechu trzymając go za rękę i czując jego bliskość.Pamiętam jak kiedyś nie mogłam spać przez całą noc.Było lato więc o godzinie 4:00 na dworze zaczynało się robić jasno.Wstałam z łóżka,poszłam i wzięłam szybki prysznic.Ubrałam się w szare rurki,zwykłą koszulkę i gruby sweter zakładany przez głowę w kolorze cappuccino.Po cichu zeszłam na dół i wyszłam z domu robiąc jedynie stłumiony hałas kiedy zamykałam drzwi za sobą.Podeszłam na rynek,który przykrywała jeszcze mgła.Powietrze było rześkie i chłodne.Wiatr wiał lekko a słońce próbowało przebić się przez chmury przypominające lekki szary puch.Usiadłam na ławce i patrzyłam w głąb zabytkowych kamienic między którymi szedł szeroki chodnik.Nie siedziałam długo sama.Po krótkiej chwili podbiegł do mnie biały kotek z czarnymi plamkami na oczkach,łapkach i brzuszku.Sprytnie wskoczył na ławkę i wgramolił mi się na kolana.Pomrukiwał cicho i wtulał się we mnie coraz bardziej.Zaczęłam głaskać go za uszkami i pod pyszczkiem.W końcu zwiną się w kuleczkę i zasną na moich nogach.Chciałam zabrać go do domu ale on chyba wolał żyć na własny rachunek i na własnych warunkach.Gdy postanowiłam wrócić do domu otarł się jeszcze o moją nogę kilka razy,podniósł główkę do góry tak jakby chciał się do mnie uśmiechnąć i podziękować za poranne głaskanie i pobiegł w stronę starych piwnic i schronów.W pewnej chwili z transu wyrwał mnie ktoś kto lekko oparł się na moim ramieniu tak jakby chciał wyjrzeć za okno a nie mógł.W odbiciu szyby zauważyłam,że był to nikt inny jak ten chłopak który od wczoraj mocno siedzi w moich myślach.Odkręciłam lekko głowę by móc zobaczyć jego oczy na których punkcie miałam totalnego fioła.
-Pięknie tutaj-uśmiechną się lekko na co tylko przytaknęłam i odwróciłam się znowu w stronę szyby.
-Jutro mamy ostatni koncert,jak narazie,a potem dwa miesiące przerwy i pomyślałem,że może został bym jeszcze na parę dni.Niedługo przeprowadzasz się do Londynu,nie wiem... w czymś mógłbym Ci pomóc.-zadeklarował się nieśmiało.Od jakiejś minuty nie zmienił pozycji co skutkowało tym,że nasze twarze były blisko siebie.Ogólnie byliśmy blisko siebie.Uśmiechnęłam się samoczynnie i przygryzłam dolną wargę subtelnie.
-Będzie mi miło,jeżeli zostałbyś ze mną jeszcze jakiś czas.-odpowiedziałam patrząc mu się cały czas w oczy.Powoli zaczął przybliżać się do mnie.Poczułam,że w brzuchu wariują mi tysiące motyli.Dziwne ciepło,które powodowało,że miotało mną od środka z nadmiaru energii.Serce zaczęło bić szybciej i głośniej.Zamknęłam oczy i czułam,że jego wargi zaraz dotkną moich i pogrążymy się w gorącym pocałunku.Chciałam tego tak jak jeszcze niczego nie chciałam.Moja ręka powoli podążała do góry by móc zaraz pogładzić nią blondyna po rumianym policzku.Lecz w końcu nie posmakowałam ust Irlandczyka....
-Uuuuuuuuuuuuuu...-chłopcy zaczęli drzeć się,klaskać i gwizdać.Natychmiast odskoczyliśmy od siebie i pewnie zrobiliśmy się cali czerwoni jak siedzenia,które zajmowaliśmy.Lekko zawstydzeni popatrzyliśmy na siebie i zaczęliśmy śmiać się z zaistniałej sytuacji.Szybko dotarliśmy z powrotem gdzie chłopcy wrócili do hotelu.Oprócz Nialla,który jak prawdziwy gentleman chciał mnie odprowadzić.Krótką drogę do mojego domu przeszliśmy w ciszy spoglądając co jakiś czas na siebie nieśmiało i uśmiechając się pod nosem.W końcu stanęliśmy przed gankiem mojego domu w świetle gwiazd,księżyca i marnych lampek ogrodowych.
-Wiesz Eileen...-wziął głęboki oddech przerywając na chwilę deklarację.
-Chyba się zakochałem-dokończył i popatrzył na mnie.
-O. to fajnie.A kto to taki ? -zapytałam jakbym była totalnie pusta.Nawet się nie zorientowałam,że może chodzić o mnie.FAKT byłam strasznie zmęczona dzisiejszym dniem bo był na prawdę wykańczający ale,że też nie wpadłam na to,że Niall Horan będący ze mną wieczór wcześniej na randce i próbujący mnie pocałować mówi o mnie.Śmiechy śmiechy.Patrzył się na mnie i nie wiedział jak odpowiedzieć na moje pytanie bo chyba zauważył,że nie powiedziałam tego w formie żartu.
-Jest taka zielonooka ciemna blondynka.Ale nie wiem co ona o mnie myśli.Raz ją prawie pocałowałem.Wiesz jest mały problem,że znam ja krótko w sumie to bardzo krótko ale mogę powiedzieć,że zakochałem się od pierwszego wejrzenia a najgorsze jest to,że przy niej odbiera mi mowę i nie wiem jak wyjaśnić jej,że znaczy dla mnie naprawdę wiele...-odetchną jakby z ulgą sam zdziwiony,że wydusił z siebie coś tak szczerego.
-Może po prostu ją pocałuj ?-stwierdziłam i uśmiechnęłam się nieśmiało.Zatonęłam w jego błękitnych oczach  po raz setny od wczorajszego pierwszego spotkania.Nigdy nie rozumiałam dlaczego niektóre "fanki" twierdzą,że nie nadaje się do One Direction blablabla głupie gadanie Harry to seks i tylko on jest super ekstra kiedy tak naprawdę każdy z nich jest bardzo utalentowany,przystojny i przede wszystkim ze wspaniałym charakterem.Wystarczyło parę sekund żeby rozkochali mnie w sobie wczoraj wieczorem.Blondyn nie zastanawiał się.Podszedł do mnie bliżej złapał za talię popatrzył w oczy po czym pocałował namiętnie.Jeszcze nigdy nie zaznałam tak wspaniałej chwili.Zamknęłam oczy i zaangażowałam się w trwający kilka dłuższych chwil pocałunek.Całkiem odjęło mi mowę.Stanęłam jak wryta i patrzyłam w jego piękne błękitne oczy uśmiechając się do niego.
-O.Chyba się rozbudziłam.-zaśmiałam się razem z nim melodyjnie i znów utonęliśmy w głębokim pocałunku.Złapałam chłopaka za rękę i przeszliśmy kilka metrów aż dotarliśmy do miejsca w którym chciałam być właśnie teraz razem z nim. Stosunkowo niedawno zrobiłyśmy z dziewczynami wielką huśtawkę.Była ona w kształcie koła zrobiona z jakiś ciemnych prześcieradeł dzięki czemu była wygodna.Zawieszona została na metalowych linach co skutkowało tym,że mogło siedzieć na niej 5 dziewczyn bo taką też miała wielkość i nie obrywała się pod większym ciężarem.Powiesiłyśmy ją na wielkim dębie który stał samotny na sporej polanie.Gdy leżało się na niej można było oglądać gwiazdy godzinami rozmawiając przy tym o tym co nam się marzy czy śni.Dzisiaj mieliśmy szczęście bo niebo było bezchmurne i można było ujrzeć na niebie nawet mleczną drogę.Położyłam się na huśtawce z Niallerem i wtuliłam się w niego mocno.On objął mnie jedną ręką i pocałował lekko w czoło.
-Cieszę się,że niedługo zamieszkasz bliżej mnie.-stwierdził półgłosem.
-Ja też się cieszę.-odpowiedziałam miło i wplotłam palce w jego farbowane blond włosy.Zaczęłam się nimi bawić co uśpiło i mnie i jego.Zasnęliśmy pod gołym niebem na cichej polanie.Nikt na nią nie przychodził bo szło się tu przez większe krzaki i drzewka zahaczając o cieniutki strumyczek.Noc była ciepła i wyjątkowo urocza.Rano obudziłam się przykryta bluzą Irlandczyka i otulona starannie jego ramionami.Wyciągnęłam z kieszeni mojego iPhone'a i zobaczyłam,że jest już godzina 11.Lekko wyszłam z objęć blondasa,usiadłam na krawędzi huśtawki i przeciągnęłam się ręką rozmasowując jednocześnie kark.Do nosa dotarły zapachy rozkwitniętych kwiatów i lekkiego wiatru.Odwróciłam się i ujrzałam słodko śpiącego Irlandczyka z rumianymi policzkami i lekko otwartą buzią.Przykryłam go bluzą,którą on tak samo przykrył mnie w nocy i szybko sfotografowałam śpiącego Horanka po czym wysłałam zdjęcie do Rose z podpisem.-.Jaka jestę szczęśliwa Puchatu. Dziewczyna zawsze mi powtarzała,że muszę otworzyć się na jakieś znajomości ze strony facetów ale mnie nie koniecznie ciągnęło do zawierania związków czy nie wiem,rozkochiwania w sobie płeć przeciwną.
-Nialler ! śpiochu wstawaj.-starałam obudzić się chłopaka.
-Eileen ? daj jeszcze mi kilka minut.-przeciągał.Przybliżyłam się do chłopaka i objęłam go jedną ręką jednocześnie podpierając podbródek drugą i przyglądając mu się uważnie.
-No wstaaaaaawaj-jeździłam mu dłonią po brzuchu.Powoli otworzył oczy po czym je przetarł i przysuną mnie lekko do siebie następnie składając przyjemny pocałunek na moich ustach.
-Przykryłem Cię w nocy swoją bluzą bo wyglądało jakbyś marzła.-uśmiechną się wkładając sobie rękę pod głowę.
-Dziękuję,kochany jesteś.-pogłaskałam go po policzku.
-Więc...Wiesz,że śniadanie nam uciekło ?-lekko posmutniałam.
-Cholera...Ale to nic ! Zaraz zadzwonię do Dominika i on nam zostawi coś w kuchni.-pocieszyłam chłopaka i energicznie wstałam i wykręciłam numer do mojego przyjaciela.Umówiłam się z nim,że zostawi nam w kuchni omleta z owocami i czekoladą.Wstałam i jeszcze raz się przeciągnęłam chłopak złapał mnie za rękę i podążyliśmy w kierunku mojego domu bo musiałam się przebrać.Ubrałam zwykłe dżinsowe spodenki i luźną bluzkę w modny wzorek a włosy związałam w niechlujny kok.Gdy już wychodziliśmy z mojego domu do Nialla zadzwonił Hazza.
-Kurwa.Gdzie Ty jesteś fagasie ? -zapytał lekko poddenerwowany.
-Właśnie idę z Eileen do hotelu.-odpowiedział a w słuchawce rozległ się ponownie jeden wielki ryk i oklaski jako,że Styles włączył blondyna na głośnik a w pokoju siedzieli wszyscy łącznie z Joshem,Danem,Sandym i Jonem oraz oczywiście Paulem.
-Na stołówkę.?-zapytał Lou
-Yep!-przytakną i pożegnał się kończąc połączenie.
-Co za cholery...-zaśmiał się i przyciągną mnie bliżej siebie obejmując w pasie.Po kilku minutach siedzieliśmy już przy stoliku i zajadaliśmy się wyśmienitym śniadaniem.
-Uhuhu,hahaha,hehe,co to za pyszności ? My takich nie dostaliśmy-podszedł Josh do stolika.
-Josh idioto-zbili ze sobą piątkę a ja dopiero się z nim zapoznałam.
-Witam,jestem Josh i gram na bębnach !-stwierdził dumnie i przytulił się do mnie sprzedając mi lekki pocałunek w policzek.Przedstawiłam mu się i dalej zasiadłam do śniadania.Do stołówki wbiegli chłopcy tupiąc jak stado koni.
-Niall.Nie powiedziałeś mi gdzie,z kim i po co jesteś.Dostajesz szlaban na komputer synu.-stwierdził Zayn.
-Tak.Matka ma rację.-przytakną Liam.
-Proszę Państwa...Obawiam się,że to wszystko to moja wina.Proszę go nie karać...-stwierdziłam niewinnie.
-Och ! Tak myślałem,że to ta dziewucha ! a Ty ją broniłaś kochanie.Ohoho.-"uniósł" się Liam
-Koniec tego chuje ! I tak was rozpierdolę.Hahaha-Tommo udawał jakiegoś przestępce i celował w nas niewidzialnym karabinem maszynowym.
-Ojojoj ! Za takie słownictwo Mikołaj nie przyniesie Ci prezentu ! -pouczył go Curly i trzepną go w głowę.Zaczęli odgrywać scenki rodem z Ojca Chrzestnego po czym na chwilę się opanowali i postanowili się z nami normalnie przywitać.Skoro normalne jest masowanie w dupę Nialla przez Louisa i szczypanie go za sutki przez Zayna.
-biedactwo-przytuliłam go to siebie po tym jak zaczął udawać histeryczny ból.
-Tylko Ty jesteś dla mnie dobra.-Popatrzył na mnie jak zbity piesek po czym szybko mnie pocałował  i dalej wtulił się w moje ramiona.
-Ohoho ! To Wy już tak.Mmm-skomentował Josh wystukując jakiś rytm na swoich kolanach.
-A no troszki.-odpowiedział Niall i uśmiechną się do mnie szeroko.
-To my wam nie przeszkadzamy.Gołąbeczki.-podszedł do nas Lou i poklepał po ramionach.Chwile później zostaliśmy sami i dokończyliśmy śniadanie,które nam zabawnie przerwano.Odstawiliśmy talerze.Usiadłam Irlandczykowi na kolanach, ścisnęłam mu policzki i dałam buziaka.
-Co teraz robimy ? Do koncertu mamy jeszcze 7 godzin.-zapytałam.
-Teraz to ja muszę się pójść ogarnąć to za ten czas idź do chłopaków pewnie siedzą w sali bilardowej albo w pokoju Liama to jest mmm... 1012 a ja się szybko umyję i przebiorę a potem gdzieś może pójdziemy wszyscy hm ?-zaproponował.
-Okej ! Idę na to. Leć szybko na górę.-Znów się pocałowaliśmy a następnie rozstaliśmy na krótki czas.





HOHOHO

Macie kolejny srany rozdział :D nie podoba mi się to co pisze ale mimo wszystko kto to czyta a poza tym jak zaczęłam to kontynuuję ;)
Za wszelkie błędy na prawdę przepraszam jestem ułomna i nie umie pisać poprawnie xd
UWAGA ! WARNING ! ACHTUNG ! (nie wiem czy poprawnie wszystko napisałam jest 03:36 w nocy )
Startuję z zasadą,że pod postem musi być 5 komentarzy inaczej następny rozdział się nie pojawi.Dlaczego ? A nu dlatego,że jakby nie było to poświęcam trochę czasu,żeby to napisać i każdy wasz komentarz czy wejście bardzo mnie motywuję.Dlatego podnoszę sobie poprzeczkę i stawiam sobie wymaganie,że musi być 5 komentarzy.Hehe zobaczymy czy jestem takim mocarzem :D
                                                                                                                       




                                                                                                                        Najwyżej zawieszę bloga xd



Także miło mi,że zaglądacie ale jak już jesteście to zostaaaawcie ślad. ;) 






LOV JU SOŁ MACZ GAJS <3  :) 



sobota, 14 lipca 2012

#1-Just Breathe



Haha ! za 2 godziny ide z Niallem na randke...Boże ! w co ja się ubiorę ?wbiegłam do swojego pokoju,otworzyłam szafę i przejrzałam wszystkie ciuchy jakie miałam.Nie ! Ta sukienka nie,ta spódnica też nie,oo ! ta koszula jest ładna.Jednak nie...Stałam i wybierałam ciuchy chyba z godzine ! w końcu wybrałam czarną sukienkę z białym kołnierzykiem i kremowe baleriny a do tego jeszcze pudrowy sweterek.Związałam włosy w koka i ozdobiłam go kremową sztuczną różą.Wylałam na siebie trochę perfum i przejrzałam się w lustrze.Czegoś tu brakuje... A tak ! Założyłam jeszcze czarne kolczyki,wzięłam głęboki oddech i uśmiechnęłam się do siebie.
-No,no...laska z Ciebie !-powiedziałam i zaśmiałam się głośno.Weszłam jeszcze do łazienki i przejechałam usta błyszczykiem.Miałam na sobie lekki makijaż - puder i tusz do rzęs.Wreszcie zadzwonił dzwonek,który wyczekiwałam cały dzień.Poprawiłam sukienkę i zeszłam na dół.Otworzyłam drzwi i uśmiechnęłam się szeroko do chłopaka,który stał przede mną.Był ubrany w czarne rurki z niższym krokiem,białą koszulę i muszkę a do tego zwykłe czerwone vansy na wysokiej podeszwie.W lewej ręce trzymał piękną herbacianą różę.Chyba na mój widok,otworzył szeroko oczy i uśmiechną się lekko.
-ym..Hej.-powiedział w lekkim szoku
-no hej-odpowiedziałam
-Proszę to dla Ciebie-wręczył mi kwiatek.Znów przejechał wzrokiem zaczynając od moich stóp,kończąc po schludnie upiętym koku.Westchną i ponownie obdarzył mnie uśmiechem.Włożyłam róże do flakonika,który stał w kuchni,zgasiłam światło i zamknęłam drzwi.Wzięłam blondyna pod rękę i skinęłam lekko głową na znak,że możemy iść.
-Zabieram Cię na kolacje do najlepszej restauracji w mieście.Do hotelu Hilton Garden.-Tak właśnie nazywał się hotel moich rodziców.Ucieszyłam się,bo byłam w kilku innych restauracjach w mieście,tych droższych i tych tańszych i zdecydowanie nasza kuchnia była najlepsza.
-Wspaniale,moja ulubiona restauracja.-uniosłam kciuk w górę.
-Cieszę się-puścił mi oko.5 minut i staliśmy przed wielkimi szklanymi drzwiami do restauracji.W środku nie było nikogo oprócz Dominika,który cieszył się jak głupi.w hotelowej kuchni śniadanie podawali od 9:00-11:00,obiad od 12:00-14:00 a kolację 17:00-19:00.Popatrzyłam na zegarek,który pokazywał 19:07. O tej porze na sali jest jeszcze kilka osób.Nie dzisiaj.Niall otworzył drzwi i wskazał abym weszła.Usiadłam przy stoliku,który jako jedyny był zastawiony.Po chwili chłopak dołączył do mnie. Dominik podszedł i podał nam moje ulubione grzanki.Był to smażony chleb z masłem czosnkowym i podsmażaną szynką obsypana żółtym serem,który apetycznie się ciągną.Do tego lampki różowego wina.Na stole stał malutki bukiecik świeżych kwiatów i skromna świeczka.
-Podoba się ?-zapytał nieśmiało
-Jest perfekcyjnie.A to moje ulubione danie.-nabrałam lekkich rumieńców.
-Wiem,dlatego o nie poprosiłem-uśmiechną się zalotnie.
-Widzę poświęcasz się dla mnie.Nie najesz się tym-
-Najem na chwilkę,potem można pójść jeszcze gdzieś ale chodziło mi o to żeby było romantycznie.-zaśmiał się
-Nikt się nie naje,znam świetną pizzerie niedaleko-puściłam oko do chłopaka i zabrałam się za apetyczną kolację.rozmawialiśmy,śmialiśmy się do czasu kiedy chłopcy nie wrócili z miasta.
-O nie.-stwierdził blondyn
-Haha,czego o nie ? może nawet nas nie zauważą.-
-Zauważą,tylko ja z nimi nie poszedłem i wiedzą,że jestem z Tobą zaraz coś odwalą,zobaczysz-westchną.Przez pierwsze 10 minut nic się nie działo.Do momentu kiedy Lou nie zakradł się po cichu z Zaynem i nie strzelił Niallowi gumką z gaci.Chłopak podskoczył i wrzasną cicho.
-Do cholery,chłopaki ! nawet kolacji z dziewczyną nie mogę zjeść spokojnie  ?-masował pośladek po bolesnym incydencie.Śmiałam się tak samo jak reszta chłopaków.
-Hej ! jestem Lou,a to jest Zayn pewnie już Cię nie lubi bo wyglądasz ładniej od niego.-pomachał mi przed twarzą
-Nieee,lubię,to dziewczyna,ma prawo wyglądać ładniej,jestem Zayn-wtrącił się mulat zbił ze mną piątkę
-No to ja jestem Harry-podbiegł szybko i przytulił się do mnie
-Ja nazywam się Liam-pocałował mnie w rękę.
-Miło mi was poznać,jestem Eileen.-pomachałam w ich kierunku nieśmiało.
-O..ładne imie-mrukną brunet w lokach.
-Styles ! Ona jest na randce z Niallem a nie z Tobą-powiedział z zazdrością Lou.
-No wiem...-przeciągną Curly
-Idziemy na miasto ? Pokaże wam fajne miejsca.-zapytałam.
-Niby przed chwilą wróciliśmy ale byliśmy jedynie w jakiejś niedobrej  restauracji z sushi,bo komuś się japońskiego żarcia zachciało spróbować-powiedział Zayn i popatrzył na Lou wrogo.
-Pewnie tej niedaleko ronda,współczuje.Chodźcie ze mną.-Wzięłam Nialla pod rękę i skierowałam się ku wyjściu.Jakąś godzinę chodziliśmy po mieście.Pokazywałam chłopcom fontannę,w której zawsze w upalne dni lądowałam z moją przyjaciółką dzięki naszym szanownym kolegom z klasy.Różne zabytkowe budynki,w których jako dzieci bawiliśmy się w chowanego.W pewnym momencie doszliśmy do Tesco. Popatrzyłam na stojące przed nim wózki i uśmiechnęłam się szeroko.
-Haha ! widzę,że myślisz o tym samym co ja.-stwierdził Lou
-Bierz kogoś i wrzucaj do wózka.-krzyczałam biegnąc i wchodząc do mojego "pojazdu".Po chwili Harry wskoczył do drugiego a Lou zaczął jeździć nim z prędkością światła.Niall złapał rączkę wózka,w którym siedziałam i zrobił to samo co Lou z Harrym.Po chwili dołączył do nas Zayn z Liamem.Stanęliśmy na początku parkingu i krzyknęłam,że ścigamy się do drugiej strony.Ja,Curly i Zayn darliśmy i śmialiśmy się jednocześnie a nasi "kierowcy" rozwijali coraz większe prędkości.W końcu wszyscy wylądowaliśmy na trawie.W większym rowie.
-Ahahahah.Wiecie,że przed krawężnikiem się zatrzymuje ? -zaczęłam śmiać się jak opętana.Wszyscy tarzaliśmy się ze śmiechu.Wstałam i otrzepałam sukienkę.
-O,widzicie,przez was mam zdarte kolano !-czułam się jakbym była naćpana ! Nie bawiłam się tak od czasu kiedy Maya(moja przyjaciółka) wyjechała do Londynu.W sumie to jeszcze dłużej bo trzeba było "uczyć się" do matury i siedzieliśmy wszyscy w domach i bardzo pilnie "uczyliśmy się" przed kompem.W sumie to cała moja klasa była nieźle rąbnięta.Najlepsze beki szły z Mayą,Kate,Rose,Libby i Madeleine.Maya była moją najlepszą przyjaciółką,miała niebieskie oczy i brązowe włosy.Była dość wysoka-z pewnością wyższa ode mnie.Również była fanką chłopców.Mamy zamieszkać razem w Londynie ale to wszystko okaże się dopiero gdy dostane się na studia.Kate to nasza "modelka" fanka J.Biebera.Wysoka blondynka o niebieskich oczach i smukłej talii.Urody zazdrościłam jej i ja i moje kumpele.Z resztą tak samo pewnie jak cała szkoła albo i nawet miasto.Obiecałam jej,że jak wyjadę do Londynu to zostanę jej menagerem a ona będzie znaną na całym świecie modelką.Rose to prawie moja siostra.Przyjaźnię się z nią od jakiś 15 lat,niestety do liceum wyleciała do Australii.Jej tata dostał tam jakąś bardzo dobrze płatną pracę.Często gadamy na skype.Teraz ma kasy jak lodu.Nie zmieniła się dzięki temu ani trochę.Posiada wielkie,pięknie niebieskie oczy otoczone długimi rzęsami i lekko kręcone włosy koloru brązowego.Ma tam chłopaka z którym robią tyle zwariowanych rzeczy,że głowa mała.Libby to pocieszny grubasek z pięknymi,długimi,brązowymi,grubymi włosami.Z nią nie dało się nudzi czy być smutnym.Często gadała na facebooku z poznanymi na chatroulette albo omegle murzynami po innym języku,żeby nie rozumieli i śmiała się z ich głupoty i dezorientacji.Śmiała się jak szalona z najgłupszych rzeczy,które działy się między nami.Będę za nią bardzo tęskniła...Obecnie jest we Francji na wakacjach więc zanim się znowu zobaczymy...Jest jeszcze Madeleine.Nasza grzeczna harcereczka.Wali sucharami jak z rękawa.Codziennie "rozśmieszała" nas suchymi żartami po tysiąc razy, z których tylko ona się śmiała,żeby nie było,że to nieśmieszne żarty.Czasem dołączała do nas Marcelin.Ale ona na ogół wolała inne towarzystwo.Tak trudno było mi się z nimi żegnać.Chociaż mamy nasze ulubione miejsce za miastem w którym czasem mamy się spotykać.Czasem też zagadali do nas Mick,Thomas i Chris "najlepsze ciacha w szkole" ale wyszliśmy z nimi może 2 razy do kina i 1 na pizzę a tak to zamienialiśmy tylko kilka zdań na przerwach. Także to by było na tyle o moich kumplach.
-Zgłodniałem.-wstał próbując uregulować oddech blondyn.
-O ! chodźcie dalej ! - złapałam za rękę Lou i Zayna próbując ich podnieść a potem z pomocą tych,którzy wstali podnieśliśmy Liama i Hazze.
-Dalej ? ja już jestem zmęczony,poszedł bym spać-jękną Zayn poprawiając swoją fryzurę.
-Nie marudź ! chodźcie,zaraz trochę odpoczniecie.-powtórzyłam.Po chwili zawitaliśmy w mojej ulubionej pizzeri.
-Joł Oliver !-krzyknęłam od progu do stojącego za ladą lepiej zbudowanego bruneta o pięknych oczach z kolczykiem w wardze.
-Witam ślicznotkę,co u Ciebie kochanie ?Dawno Cię tu nie było.Chodź Victor patrz kto nas odwiedził.-przytulił się do mnie,pocałował w policzek i zawołał kucharza z kuchni.
-Oo ! Eileen.Tęskniliśmy.-równie ciepło przywitał mnie wydziarany blondyn ubrany w biały fartuch.
-To Niall,Zayn,Lou,Harry i Liam.A to Victor i Oliver,Władcy tego "królestwa"-przedstawiłam sobie chłopców.
-Joł ,siema,witam,jak leci,elo-witali się po kolei,przybijali piątki,podawali ręce i tulili się do siebie.
-Olo,mógłbyś zrobić nam trzy jak największe pizze na wynos ? Jedną z mięchem,drugą tą wiesz co ja lubie a trzecią to jakiś prezent od Ciebie mordo bo umieramy z głodu-poprosiłam kucharza i siadłam przy barze tak samo jak towarzyszący mi chłopcy.
-Jasne El,już robię.-pstryknął palcami a następnie przybrał pozę Jezusa z Dogmy*
-Podać wam coś do picia  ?-zapytał Victor.Każdy z nas zamówił to co chciał.Na ogół był to alkohol oprócz Liama,który alkoholu pić nie mógł więc zamówił tonik z cytryną.Pogadaliśmy troche z Victorem,pośmialiśmy się,chyba chłopcy się polubili-bardzo dobrze ale nie wątpiłam w to.
-Masz geju.-Oliver podał mi trzy wielkie pudełka z pizzą i wystawił mi język.Dałam Victorowi 100 i udałam się do wyjścia.
-Reszta jeszcze !-krzykną Oliver.
-Kup se nowy fartuch zarzygańcu !-odkrzyknęłam
-Dobra,spierdalaj-odpowiedział mi.
-Gdzie idziemy ? -zapytał Liam
-Zaraz zobaczycie.-Zaprowadziłam ich do wysokiego bloku.Weszliśmy na samą górę,bo chciałam zaprowadzić ich na dach na który wchodziło się przez wielkie schody,które poprzedzało małe wejście przez cienką drabinę.
-Ja nie idę pierwsza ! Jestem w sukience.-popatrzyłam na Liama,który wiedziałam,że wejdzie pierwszy.
-Dobra to ja idę.-zwinnie wszedł na górę i przeją wielgaśne pudełka z pizzą.Po nim wszedł Lou,po Lou Zayn,po Zaynie Styles a po nim Niall,na samum końcu weszłam ja.Po kilku krótkich chwilach znaleźliśmy się na dachu z którego było widać prawie całe tętniące życiem miasto.
-Wow...Zajebisty widok.-opisał krótko Niall po czym siadł koło mnie.
-Wiem,wiem.Zawsze tu przychodziłam z Rose a jak wyjechała to z May.I ogólnie przychodze tu jak mam doła itp...-
-Ładna jakaś ? -zapytał od razu Harry.
-Styles....Ładna,ładna.Najbardziej podoba jej się Zayn.Tak mi się zdaje-odpowiedziałam troche niepewnie.
-Zawsze tak jest...-mrukną zrezygnowany brunet.
-Oj Harold,przecież ja Cię kocham.-uśmiechną się Lou z zapchaną pizzą gębą.
-Haha.Larry forever !-krzyknęłam w stronę miasta.Pizze były jeszcze lepsze niż dotychczas.Jedna była z szynką,salami,kurczakiem i papryką.Druga z szynką,kukurydzą i oliwkami a trzecia,która miała być niespodzianką zawierała szynkę,cebulę i pomidory.Siedzieliśmy na dachu chyba z 3 godziny i gapiliśmy się w gwiazdy.albo wygłupialiśmy się.Zayn staną na krawędzi wieżowca i zaczął się wygłupiać.
-Uwaga ! skaczę.Moje życie jest do dupy ! Żona mnie zostawiła i nie mogę się teraz widywać z dziećmi.Nie mam po co żyć.Uwaga tam na dole.-
-Och nie ! Kochanie ! masz mnie ! przecież ja Cię kocham ! -lamentował Liam babskim głosem.
-Tutaj komisarz Dayton.Proszę nie skakać ! Ta kobieta Pana kocha.Wszyscy Pana kochamy.Niech pan odejdzie od krawędzi.Jest Pan pokazywany w telewizji na żywo,musimy Pana ucharakteryzować.-naprężył się Lou i udawał poważnego negocjatora
-Dobra Zayn złaź ! bo to niebezpieczne.-uśmiechnęłam się.
-Dobrze mamo...-opuścił głowę i posłusznie zszedł.
-Eileen chodź zatańczyć ! -poprosił Lou.
-Hahaha ! nie umiem -nie mogłam nic więcej powiedzieć bo chłopak szybko podniósł mnie z ziemi i zaczął dziwnie tańczyć. Dołączyłam do niego a potem jeszcze razem z nami "zatańczył" Zayn.
Wieczór spędziliśmy chyba wszyscy świetnie.Na koniec pod hotelem pożegnałam się ze wszystkimi a Niall postanowił odprowadzić mnie do domu.
-Dziękuje za wspaniały wieczór.-powiedział i pocałował mnie w policzek.
-To ja dziękuje.-uśmiechnęłam się do niego.
-To jak ? idziesz jutro ze mną na koncert ? z nami ?-zapytał jeszcze raz
-Troche mi tak głupio...-zawahałam się przez chwilę.
-Eileen...Chłopaki są Tobą zachwyceni,tak samo jak ja,chodź z nami no ! - objął mnie ręką w talii i przybliżył troche do siebie jednocześnie łaskocząc mnie w żebra.
-Dobra ! dobra ale przestań mnie łaskotać ! - próbowałam wyrwać się ale za bardzo się śmiałam.
-No to zgadamy się na śniadaniu okej  ?-zapytał
-Jasne.-odpowiedziałam.Doszliśmy do domu.
-Jestem straszną szczęściarą.Spędziłam wieczór z One Direction wiesz ?-zapytałam rozentuzjazmowana.
-No co Ty ? O jaaa..jak ja Ci zazdroszczę ! -odpowiedział tak jakby nie był członkiem zespołu.
-No ! spoko kolesie ! a szczególnie taki jeden...-popatrzyłam w oczy blondyna w których na chwile utonęłam.
-Zazdroszczę mu ...-kąciki jego ust lekko podniosły się ku górze.
-Dobranoc.-pocałowałam chłopaka w policzek.
-Śpij dobrze.-przytulił się do mnie.Kiedy weszłam do domu ujrzałam oglądających telewizje rodziców.
-O ! W końcu się widzimy ! -podeszłam i przytuliłam się do nich.
-Hej córeczko.-przywitał mnie ojciec
-Gdzie byłaś tak długo ? zaczęliśmy się martwić.-przytuliła się do mnie mama.
-Przecież zostawiłam wam karteczkę na lodówce.Byłam z chłopakami z One Direction.-
-No zostawiłaś ale i tak się martwiliśmy.I jak było ? Polubiłaś ich ?-zapytała z ciekawością w oczach
-Bardzo ! Jutro chyba ide na ich koncert.-przeciągnęłam się
-No to bardzo dobrze.Mamy dla Ciebie niespodziankę.-zaczął powoli ojciec.
-Nie sprawiasz żądnych problemów,jesteś kulturalna i grzeczna,masz dobre wyniki w nauce,a do tego odnajdujesz się w każdym towarzystwie i każdy Cię lubi.-przecedzała mama
-Nie przesadzajcie ! jestem normalna.-wtrąciłam się
-Nie żerujesz na nas,bierzesz od nas tyle pieniędzy ile jest Ci potrzebne a nie ile chciałabyś mieć.-powiedział ojciec dla którego zawsze najważniejsze było oszczędzanie.
-Dobra Daniel.Powiedzmy jej szczerze.Zasłużyła na to.-lekko zirytowała się mama.
-Dobrze Amelio.A więc Eileen.Do biura przyszło dzisiaj pismo,że przyjeli Cię na studia do Imperial College na kierunek,który chciałaś.Jako,że ufamy Ci i musimy Ci jakoś pogratulować.Kupiliśmy Ci mieszkanie w centrum Londynu.Możesz się tam wprowadzić kiedy tylko chcesz.-Szczęście ogarnęło mnie już od palców u stóp po czubek głowy.Nawet nie wiedziałam jak podziękować.
-Ale ... Przecież nie musieliście sobie zawracać głowy moim mieszkaniem...sama bym jakieś znalazła.Dziękuje wam bardzo ! Jesteście najlepsi na świecie ! Kocham was.-I znów przytuliłam się do nich tym razem dużo mocniej.Jeszcze chwile z nimi porozmawiałam i poszłam się wykąpać.Wysłałam jeszcze SMSa do May i mogłam pogrążyć się we śnie.
Pewnie śpisz...Mam Ci tyle do powiedzenia.Zadzwonię jutro :) x

*Jezus z Dogmy-wpiszcie sobie w Google grafika.Niedawno zawładną stronami internetowymi takimi jak : komixy czy kwejk czy besty czy inne sranie w banie.








Joł joł joł joooł ! nie było mnie tu baaardzo długo aż sama nie wiem ile.Prowadzę jeszcze jednego bloga o 1D razem z moją przyjaciółką Klaudią oto do niego link :
 http://and-i-never-let-you-go-1d.blogspot.com/


Ogólnie rozdział wyszedł TAK SOBIE.Chciałabym,żeby było tak jak opisuje to tutaj ... Nie wiem kiedy pojawi się następny rozdział.Jak mnie natchnie to napiszę.Teraz jestem natchnięta więc zacznę :D 


Za wszystkie komentarze dziękuję :3 wejść jak na 1 rozdział jest sporo,mam nadzieje,że będzie więcej :) Jeżeli wam się blog podoba-to komentujcie,wyślijcie znajomemu albo nie wiem,uśmiechnijcie się do ekranu ;P 


Także do zobaczenia ! PA <3




.